Kryzys węgierskiego portalu Index. Dlaczego silne, niezależne media są ważne?

Poznań - media, Telewizja Polska, radio, kamery
Kamera reporterska (zdjęcie ilustracyjne)

Na Węgrzech blisko 500 redakcji jest kontrolowanych przez fundację powiązaną z rządem. Czy dołączy do nich jeden z największych węgierskich portali internetowych? Dlaczego silne, niezależne media są ważne?

Kryzys portalu Index

Index to największy węgierski portal internetowy. Założono go w 1999 roku. Przypomina polskie portale horyzontalne, jak np. Wirtualną Polskę Czy Onet. Znajdziemy w nim informacje z różnych dziedzin. Ważną pozycją Indeksu jest dziennikarstwo śledcze. Dziennikarze na łamach portalu nagłaśniali nieprawidłowości we władzach – w tym centralnej, skupionej od 2010 roku wokół rządu premiera Viktora Orbana i parlamentu z większościową koalicją Fidesz-KDNP.

Od kilku lat środowiska powiązane z partią Fidesz próbowały wpłynąć na Index. Wydaje się, że sukces osiągnięto w marcu 2020 roku. Wtedy większość udziałów w firmie, która wydaje portal, kupił Miklos Vasili – menedżer. W przeszłości był dyrektorem węgierskich mediów rządowych MTVA i prorządowej telewizji informacyjnej Echo TV, obecnie prezes (prorządowej) stacji komercyjnej TV2. W czerwcu i lipcu 2020 roku właściciel próbował narzucić oszczędnościowe zmiany w redakcji. Ponadto dochodziło do zmian na stanowisku dyrektora generalnego. 22 lipca zwolniono redaktora naczelnego Szabolcsa Dulla. W piątek 24 lipca ponad 70 dziennikarzy Indeksu złożyło wypowiedzenia. Jak tłumaczą, ingerencję w skład personalny traktują jako jawną próbę wywarcia presji.

I tak oto do historii przechodzi największy portal na Węgrzech, który nie był prorządowy.
Dominik Héjj, dziennikarz prowadzący serwis kropka.hu / Twitter

Az Index szerkesztőségét érintő mai történésekről (2020. 07. 24.) szóló hírekhez forrásmegjelöléssel szabadon felhasználható fotók a szerkesztőség tagjairól.Fotók: Bődey János // Index

Opublikowany przez Index.hu Piątek, 24 lipca 2020

Co jest nie tak z mediami na Węgrzech?

Sytuacja mediów na Węgrzech znacząco odbiega od sytuacji, która powinna panować w pluralistycznym kraju. Telewizja rządowa MTVA prezentuje stronniczy, prorządowy punkt widzenia. Jednak to tylko początek. Blisko 500 prorządowych tytułów (prasowych, internetowych, telewizyjnych, regionalnych) jest zarządzanych przez fundację Central European Press and Media Foundation (węgr. KESMA). W jej władzach znaleźli się posłowie Fideszu oraz bliscy współpracownicy Viktora Orbana. W ten sposób stworzono machinę medialną umożliwiającą szeroką kreację narracji na rzecz rządu. Przykładowy schemat rozpowszechniania (nie)prawdziwych informacji znajdziesz na stronie portalu Atlatszo.hu (po angielsku).

Jak do tego doszło? Ważnym mechanizmem przejmowania kontroli nad mediami – zarówno węgierskimi, jak i należącymi do zagranicznych firm – była presja finansowa. Media nie będące prorządowymi nie otrzymywały państwowych reklam (warto dodać, że rząd jest największym podmiotem kupującym reklamy), przechodziły kontrole skarbowe. Dziennikarzom śledczym utrudniano prace lub nie wywiązywano się z obowiązku udostępniania informacji publicznej. Lub po prostu się ich oczernia w mediach prorządowych, nazywając ich „antywęgrami„. Firmy prywatne z jakiegoś powodu przestały chętnie współpracować z takimi mediami. Na przykład prawicowy, nieprorządowy dziennik Magyar Hang był drukowany na Słowacji, gdyż firmy krajowe nie chciały przyjąć zlecenia.

Następnie do gry wyruszali prywatni inwestorzy – tacy jak Miklos Vasili, Andy Vajna, Heinrich Pecina czy Lorinc Meszaros. Powiązani z rządem, wyrażali zainteresowanie przejęciem danego medium. Właściciel będący pod presją finansową lub zwyczajnie chcący wyjść z trudnego rynku medialnego, zgadzał się na propozycje. Przejęte media albo likwidowano (przykład: zamknięty z dzia na dzień dziennik Népszabadság czy Magyar Nemzet), albo przekształcano, wymieniając redakcję (przykład: telewizja informacyjna Hir TV).

Skuteczna bańka informacyjna

Budzisz się. Wstajesz. Na ulicach Poznania rozdawana jest darmowa gazeta. Jedziesz tramwajem do pracy. Mijasz dużo reklam i bilbordów. Pracujesz, w tle słuchając radia. Wracasz do domu. Wieczorem włączasz jakiś serwis informacyjny, a potem jakiś film w TV. Idziesz spać.

Wyobraź sobie, że każde medium prowadzone jest przez organizacje wprowadzające jednolitą narrację. Z reklam wygląda do Ciebie kolejna rządowa kampania powiązana z tą narracją. Tak wygląda sytuacja na Węgrzech. To nie jest hiperbola, naprawdę można tam wpaść w taką bańkę informacyjną. Dlaczego jednolita narracja jest tak ważna? Umożliwia swobodne kreowanie tematów, które podejmuje opinia publiczna.

W takiej rzeczywistości być może nie dowiedzielibyśmy się o problemach z przebudową Ronda Kaponiera. O rosnących kosztach inwestycji, o nieuwzględnieniu odnowy Mostu Uniwersyteckiego. W takiej rzeczywistości miasto nie musiałoby się tłumaczyć z działalności Straży Miejskiej. Wystarczyłoby podesłać mediom propagandowy tekst, a radną podnoszącą ten temat obśmiać. Choć czasami narzekamy na media i wytykamy im wady (i dobrze!), pamiętajmy, że działają one nadal w relatywnie swobodnych warunkach. Nie każdy może na to liczyć.

Na zakończenie: w temacie mediów na Węgrzech warto przeczytać rozmowę ze wspomnianym w tekście dr. Dominikiem Hejjem oraz artykuł węgierskiego dziennikarza Atilli Batorfyego (spokojnie, tekst w języku polskim 😉 ) o metodach przejmowania kontroli nad redakcjami.

Szabad Ország, Szabad Sajtó!
Wolny kraj, wolna prasa!


Czytaj też
Za kulisami mediów. Jak dziennikarze wpływają na odbiorców?
Za kulisami mediów: jak kreować wojnę kierowców i rowerzystów
Nie będzie żadnej zimy trzydziestolecia! Anatomia fake newsa

Dołącz do nas na FacebookuTwitterzeWykopie i Instagramie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: