Dzisiaj miarka, jutro kredki? – infantylna walka z zastawianiem torowisk

Poznań parkowanie miarka kierowcy torowisko

Miasto Poznań razem z Policją próbuje rozwiązać problem zastawiania torowiska przez kierowców. Zapowiada stanowcze działania i wzywanie lawet, ale czy wystarczy zapału i odwagi do rozwiązania problemu?

Czytaj też: Straż Miejska ściga za wulgaryzmy w sieci, nie potrafi utrzymać porządku w świecie rzeczywistym?

„Ja tylko na chwilę”

Problem tamowania ruchu przez kierowców dotyczy wielu ulic Poznania. Szczególnie często do zastawiania torowiska dochodzi na ul. Strzeleckiej, Mielżyńskiego, Górnej Wildy, Towarowej, pl. Wielkopolskim i 28 Czerwca 1956 r.

To ulice, na których z jednej strony nie ma wydzielonego torowiska, a z drugiej jezdnia pozwala na parkowanie „w dwóch rzędach”. Kierowcy próbują się zmieścić między rzędem aut parkujących legalnie a torowiskiem. Czasami im się to udaje, czasami nie. W każdym przypadku jest to niezgodne z prawem, a w dodatku może tamować ruch tramwajów.

Poznań Mielżyńskiego parkowanie torowisko mpk
Tym razem kierowca zmieścił się śmiało przy tramwaju na Mielżyńskiego. Fot. Geopoz

Arogancja jednego kierowcy = utrudnienia dla mas

Tramwajem podróżuje kilkadziesiąt, a czasami i grubo ponad 100 osób. Ponadto zdarza się, iż w korku stają kolejne zablokowane tramwaje.

Przyjmując, że statystycznie w jednym podróżuje 60 osób, to do celu w zaplanowanym czasie nie dojechało 16 tys. pasażerów! I na tym nie koniec, bo przecież na następnych przystankach również czekają pasażerowie. Skutki są naprawdę poważne. Spójrzmy na to z perspektywy pasażera: może śpieszy się do przedszkola, a może na długo wyczekiwaną wizytę lekarską.

Janusz Szawłowski, dyrektor MPK ds. przewozów dla Gazety Wyborczej

W 2017 roku odnotowano 97 wykroczeń blokowania ruchu. W 2018 roku – do 10 grudnia – było już 106 wykroczeń!

Przeczytaj też o nielegalnym parkowaniu na ulicy Rybaki oraz o dewastacji słupków broniących przed parkowaniem

Walka z zastawianiem torowisk w Poznaniu

W jaki sposób służby porządkowe chcą karać kierowców „parkujących” nielegalnie na torach? Policja zapowiada stanowcze działania:

Tym co będzie naprawdę dotkliwe to wcale nie mandat karny, ale holowanie pojazdów. Będziemy to teraz bezwzględnie stosować. Jeżeli dany kierowca nie pojawi się w ciągu kilku minut, czyli z reguły do czasu przyjazdu policji, to będzie musiał swój samochód odebrać z parkingu, ale nie najbliższego, tylko policyjnego zlokalizowanego na granicy Poznania.
Koszt lawety to ponad 400 zł. Wysokość mandatu zależy od kwalifikacji wykroczenia od 100 do 300 złotych.

Przemysław Kusik, Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu dla portalu poznan.pl

Tymczasem pracownicy jednostek Miasta Poznania są dużo bardziej powściągliwi w słowach i reakcjach. Krzysztof Olejniczak z Zarządu Dróg Miejskich podkreśla (Gazeta Wyborcza):

Nie chcemy represjonować kierowców, a zwrócić uwagę, że to poważny problem

W czwartek Urząd Miasta Poznania poinformował, że od 1 stycznia 2019 roku Olejniczak obejmie stanowisko dyrektora ZDM-u.

Miasto dba o to, aby kierowców nie represjonować, dlatego ze strony służby nadzoru ruchu MPK Poznań zaplanowano… rozdawanie metrowych miarek i ulotek.

Dzisiaj miarki, jutro kredki?

Uleganie narracji, w której normalne przywracanie porządku w ruchu nazywa się „represjonowaniem kierowców”, nie jest niczym nowym. Straż Miejska Miasta Poznania od 2015 roku wręcza nielegalnie parkującym kierowcom nie tylko mandaty, ale także ostrzegawcze kartki. W ten sposób nieuchronna kara staje się ulotką za wycieraczką.

Są miasta, gdzie można bardziej stanowczo egzekwować prawo. W ostatnich kilku latach Kraków ograniczył nielegalne parkowanie, co było jedną z przyczyn spadku ruchu w centrum miasta.

Poza tym Poznań nie korzysta z możliwości, które daje system zarządzania ruchem ITS: nie karze kierowców za przejazd na czerwonym świetle. Oczywiście tłumacząc to zgodnie z retoryką represji.

Oczywiście jest problem osób naruszających przepisy i wjeżdżających na skrzyżowanie na czerwonym świetle, ale sposób, w jaki byliby karani, mógłby się źle kojarzyć, jako restrykcje i zbytni fiskalizm, a od tego chcemy odchodzić

Mariusz Wiśniewski (wiceprezydent) dla Gazety Wyborczej, 2015

Niedenerwowanie kierowców brzmi jeszcze bardziej absurdalnie, jeżeli wyobrazimy sobie analogiczne sytuacje dotyczące innych grup.

Osoby jeżdżące „na gapę” tramwajami i autobusami mogą nie otrzymywać mandatów. W końcu nie można ich represjonować. Dlaczego gapowicze nie otrzymują ozdobnych breloczków z okrągłym numerem linii, w której zostali przyłapani na jeździe bez biletu?

To samo dotyczy osób przechodzących na czerwonym świetle. Służby porządkowe karzą pieszych w każdej zastanej sytuacji. A przecież pieszych też nie można represjonować. Proponuję, aby piesi wchodzący na przejście dla pieszych na czerwonym świetle dostawali czerwone kartki i ulotki.

Kierowców parkujących nielegalnie można też „karać” nie tylko żółtymi kartkami ostrzegawczymi, ale także kolorowankami. Wyobrażam sobie, że Straż Miejska dodaje do poniższej kartki zestaw kredek. To na pewno zadziała! W ten sposób zaciera się granica między utrzymywaniem porządku przez odpowiednie służby a happeningiem.

Poznań parkowanie żółw kolorowanka
Fot. warszawa.naszemiasto.pl

Rzeczywistość skrzeczy

Kiedy miasto ogłasza koniec tolerancji dla zastawiania torowisk, na Wykopie użytkownik @Bezkregowiec opublikował w środę gorzki wpis. Zgodnie z nim, w Poznaniu kierowca przestrzegający przepisów musi liczyć na ciągłe, czasami agresywne reakcje innych. Pogrubienia dodane, pisownia oryginalna.

Uwielbiam to uczucię, gdy staję przed sygnalizatorem na zielonym świetle, ze względu na:

4. Kierującemu pojazdem zabrania się:
1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy;

i mogę posłuchać pieknęgo koncertu trzaskających dup kierowców za mną 🙂 Dzisiejszy rekord: 3 frustratów trzymających klakson przez cały cykl świateł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Najbardziej w pamięci zapadły mi 2 sytuacje:

  • gdy jednak zwolniło się miejsce w sam raz dla mnie za skrzyżowaniem, a inteligentka wjechała za mnie, blokując torowisko 🙂 No cóż, nie wytrzymała presji i zaczął się headbanging godny koncertu metalowej supergwiazdy, machanie rękami lepiej, niż amerykańscy raperzy oraz roszczeniowy klakson każący mi się teleportować,
  • gdy na Rondzie Rataje w ciągu 15 minut zjechałem szybciej, niż karetka na bombach, bo co 2. dzban na czerwonym już wjeżdżał, bo „i tak zasrane”

A potem płacz, bo „pizza zimna”, „karetka nie dojechała”, „MPK się tylko spóźnia”, ale nie, fejsika przeglądać na zielonym świetle przy pustym skrzyżowaniu , a potem rura-gaz w podłogę na kolejną przepełnioną krzyżówkę, polaki-robaki.

Ale oczywiście o mandatach za debilizm nie słychać.

Oby wyżej opisywane sytuacje nie miały miejsca, a na łamiącego przepisy – kierowcę czy gapowicza – czekała nieuchronna i sprawiedliwa kara. Miarki przydadzą się bardziej robotnikom niż kierowcom 😉


Dołącz do nas na Facebooku, Twitterze, Wykopie i Instagramie

Jedna odpowiedź na “Dzisiaj miarka, jutro kredki? – infantylna walka z zastawianiem torowisk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: