„Zielona metropolia”: Miasto Poznań będzie ciąć kolejne drzewa

Poznań wycinka drzew drwale

„Drzewo w mieście, które ma sto lat, to z założenia powinno wylecieć” – urzędnicy z takimi i podobnymi poglądami planują kolejne wycinki w Poznaniu.

Wycinka drzew przy ulicy Głogowskiej

Pod koniec lutego Palmiarnia Poznańska wycięła wszystkie drzewa przy ul. Głogowskiej przy murze Parku Wilsona. Zamierza tam urządzić skwer z trawami, krzewami i kilkoma nowymi drzewami (głogiem, cisem). Przypomnijmy: Filip Olszak z Rady Osiedla Św. Łazarz tłumaczył, że powyższe działanie wpisuje się w „przywrócenie zieleni na Głogowskiej”. Mieszkańcy sprzeciwili się wycince. Aneta Mikołajczyk, architekt krajobrazu, przyznała w rozmowie z Czasem na Poznań:

– Stare drzewa mają zastąpić głogi i krzewy.
– Tak, ponadto rabatki mają zostać obsadzone cisem i wypełnione bylinami.
– Czy te rośliny są odpowiednie dla ulicy Głogowskiej?
– Na pewno nie głogi. One masowo wymierają w Poznaniu. Na przykład kiedyś gęsto rosły o ile pamiętam na Jeżycach, przy Placu Asnyka. Dzisiaj nie ma po nich śladu. Nie dają rady, mają choroby bakteryjne i grzybowe. Pamiętajmy, że rejon przy murze Parku Wilsona jest trudny dla roślin. Chociażby ze względu na bliskość ulicy Głogowskiej i duży, wykostkowany plac przy wejściu do parku. Tak delikatne rośliny mogą się tutaj nie sprawdzić. Głóg ponadto rośnie bardzo wolno, podobnie cis. Ciężko oczekiwać, aby stanowiły jakąś rekompensatę za wycięte drzewa.

Poznań stan zieleni na Głogowskiej po wycince
Stan zieleni przyulicznej na Głogowskiej po wycince drzew przy Parku Wilsona

Wycinka drzew na Starołęce

Na początku marca rozpoczęła się wycinka drzew u zbiegu ulic Forteczna-Romana Maya i Okopowa w Poznaniu. Miasto wybuduje tam park rekreacji. Jednocześnie było w sporze z mieszkańcami Starołęki oraz z Koalicją ZaZieleń Poznań. Mieszkańcy chcieli inwestycji, ale wkomponowanej w starodrzewie. Projekt zakładał wycinkę dużej liczby drzew.

Wycinka drzew w Poznaniu Starołeka Mała
Wycinka drzew na Starołęce. Fot. poznan.naszemiasto.pl

Ówczesny wiceprezydent Poznania Tomasz Lewandowski zawarł porozumienie i zadeklarował, że park rekreacji powstanie, a wycinkę się ograniczy.

Pod koniec 2018 roku Tomasza Lewandowskiego zastąpiła Katarzyna Kierzek-Koperska z Nowoczesnej. Ta zmiana przyniosła także zmianę podejścia miasta. Spółka Poznańskie Inwestycje Miejskie potwierdziła, że projekt się co do zasady nie zmienił i będzie realizowany – wycinka zostanie lekko ograniczona. Mieszkańcy czują się oszukani – 22 lutego na spotkaniu w Urzędzie Miasta Poznania zapewniono ich, że wycinka będzie wstrzymana do czasu podjęcia decyzji. Ledwo kilka dni później – 1 marca – POSiR zlecił Zakładowi Lasów Poznańskich wycinkę prawie wszystkich drzew na przedmiotowym terenie.

Wycinka drzew przy Akademii Lubrańskiego na Ostrowie Tumskim

Kolejna wycinka to świeża sprawa, gdyż odbyła się w ubiegłym tygodniu. Tym razem w roli „drwali” wystąpiła Archidiecezja Poznańska. Wycięła ona rząd dorodnych lip przy zabytkowej Akademii Lubrańskiego na Ostrowie Tumskim oraz ponadto przy Cybinie. Ponadto wyburzono stary mur przy samej akademii.

Poznań Ostrów Tumski Akademia Lubrańskiego wycięte drzewa
Akademia Lubrańskiego przed wycinką i po niej. Fot. Społeczny Opiekun Zabytków / Facebook

Gazeta Wyborcza ustaliła, że co prawda wycinka odbyła się na kościelnym terenie, ale zgodę na nią wyraził Urząd Miasta Poznania. „Zielone światło” wydał Miejski Konserwator Zabytków oraz Wydział Ochrony Środowiska. Dziennikarz i popularyzator historii Adam Suwart przyznał w rozmowie w telewizji WTK, że ta wycinka to duża strata i to pod wieloma aspektami:

Według wstępnej orientacji drzewa były zdrowe. Możemy się domyślać jedynie, że zostały wycięte w związku z rozbiórką muru, który okalał teren sąsiedniej posesji. Miejsce straci zarówno w sensie biologicznym, jak i w sensie kulturowo – historycznym, dlatego że patrzymy na te sprawy z dwóch stron. Po pierwsze utrata drzew jest zawsze szkodą dla miasta i dla mieszkańców – zaburza klimat, szczególnie tak zagrożony jak ten poznański. A po drugie jesteśmy na obszarze ścisłej ochrony konserwatorskiej. W miejscu uznanym za pomnik historii wycinka tak okazałych, pięknych lip w tym miejscu, gdzie flankowały one zabytkowy gmach Akademii Lubrańskiego musi budzić niepokój, jeśli nie oburzenie. Mieszkańcy już to w tej chwili wyrażają.

Adam Suwart

Wycinka drzew w Parku Wieniawskiego

Piły wkroczą także do centrum miasta. Zarząd Zieleni Miejskiej planuję rewaloryzację Parku Wieniawskiego przy operze. Tak, rewaloryzacja zieleni w Poznaniu wiąże się z wycinką, zgadliście: tym razem „pod topór” ma pójść 19 drzew, nierzadko liczących sto lat. O planach miasta jako pierwszy poinformował Tomasz Dworek, radny osiedlowy ze Starego Miasta. Pretekstem do wycinki ma być – zdaniem Dworka – to, że złamana gałąź uszkodziła samochód parkujący pod drzewem, a Zarząd Zieleni Miejskiej musi wypłacić odszkodowanie.

Poznań Park Wieniawskiego
Park Wieniawskiego w Poznaniu. Fot. Tomasz Dworek / Facebook

Nie znamy jeszcze projektu tej „rewaloryzacji”, ten ma dopiero powstać. Tomasz Lisiecki, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej, próbował obronić decyzję jednostki którą kieruje w materiale dla telewizji WTK:

Drzewo w mieście, które ma sto lat, to z założenia powinno wylecieć

Gdyby przyjąć te słowa jako deklarację przyszłych działań, niedługo zostanie wycięty prawie cały Park Marcinkowskiego, a za kilkanaście lat – cała Cytadela 😉 Strach się bać!

Planowana wycinka wszystkich drzew przy ulicy Ratajczaka

Niekonsultowany z mieszkańcami projekt tramwaju w ulicy Ratajczaka zakłada wycinkę całej zieleni przyulicznej. Na odcinku między ul. Święty Marcin a Al. Niepodległości 21 starych i świeżo posadzonych drzew zastąpi 18 niskich lip holenderskich. Ich korony zostaną uformowane w „kandelabry”. Będą wydłużone wzdłuż ulicy i zwężone w poprzek. Zniknie jedno z dwóch drzew przy rondzie pod Starym Browarem. Skrzyżowanie Matyi i Wierzbięcic zostanie odczuwalnie mocniej wyasfaltowane. Poza 18 lipami nie przewidziano żadnych nowych drzew.

Poznań Projekt Centrum Święty Marcin 12 drzewo kandelabr Ratajczaka
Takie drzewa-kandelabry mają zastąpić istniejące, wysokie drzewa przy ulicy Ratajczaka

Dlaczego drzewa czekają na wycięcie? Przeszkadzają projektantom w dowolnym formowaniu projektu ulicy Ratajczaka, a stan niektórych drzew (bo nie wszystkich) jest słaby.

Drzewa wycinane w związku z przebudową nawierzchni dróg i budową torowiska, budową przystanków tramwajowych oraz przebudową słupów oświetleniowych, a także ze względu na słaby stan zdrowotny rośliny. Obok dotychczasowo rosnących drzew wyznaczono osie, w których planuje się posadzenie lip holenderskich ‘Pallida’, których korona będzie formowana w kandelabr. Nowa kompozycja ma na celu ujednolicenie gatunkowe roślin oraz dowiązanie się do istniejącego układu zieleni znajdującego się w ulicy Ratajczaka na odcinku pomiędzy ul. Św. Marcin – 27 Grudnia, który nie wchodzi w skład zakresu niniejszego opracowania.

Wyciąg ze studium projektowego

„Coraz więcej drzew w Poznaniu”

Miejski portal poznan.pl opublikował artykuł, który ma tłumaczyć te i inne wycinki. Zapewne wbrew intencjom autora potwierdza on, że miasto tnie zieleń przyuliczną i w miejscach wycinki zieleni faktycznie jej ubywa.

W tym roku, na zlecenie Zarządu Dróg Miejskich, usunięte może zostać 450 drzew. Szacuje się, że w ramach rekompensaty zasadzone zostanie 450-500 nowych

Marcin Idczak z Zarządu Dróg Miejskich tłumaczy, dlaczego raz wycięte drzewo ciężko zastąpić nowym:

Pomimo tego, że od wielu lat ZDM nie wyraża zgody na wprowadzanie sieci uzbrojenia podziemnego w bezpośrednim sąsiedztwie drzew, wcześniej przez dziesięciolecia, postęp cywilizacyjny doprowadził do ogromnej rozbudowy sieci instalacji podziemnych – gazowych, ciepłowniczych, kanalizacyjnych, teletechnicznych, energetycznych. Przez lata wbudowywane one były tuż obok istniejącego drzewostanu, co w praktyce oznacza dziś istnienie ciągów uzbrojenia w pasach zieleni i to w miejscach, gdzie jeszcze niedawno żyły drzewa

Na tym właśnie polega problem zieleni przyulicznej Poznania. Drzewa przy chodnikach są cięte, z różnych powodów. Nowe się nie pojawiają „bo instalacje podziemne”, tak więc mieszkańcy danej ulicy tracą dostęp do zieleni. Nasadzenia kompensacyjne – o czym już tekst z miejskiego portalu nie wspomina – odbywają się na przykład na łęgach nadwarciańskich czy w Ogrodzie Botanicznym. Taka kompensacja uzupełnia zieleń tam, gdzie już występuje i w żaden sposób nie rekompensuje wycinek w dzielnicach mieszkalnych. A zieleń przyuliczna ma szereg zalet. Oddajmy głos raz jeszcze Anecie Mikołajczyk:

Drzewa w mieście pełnią dużo różnych funkcji. W szerszym kontekście formują kliny zieleni, które zapewniają dostęp do terenów zielonych i wspomagają przewietrzanie miasta. W kontekście ulic drzewa pełnią m.in. funkcję psychologiczną. Ludzie potrzebują zieleni wysokiej, aby w niej odpoczywać. Duże drzewa także pomagają w zbieraniu pyłów i zanieczyszczeń. Ponadto latem drzewa obniżają temperatury ulic (co ważne szczególnie dla dzieci i osób starszych) i zwiększają wilgotność powietrza. Warto pamiętać, że kilka małych drzew nie zastąpi od razu jednego dużego. Na rozwój drzewa trzeba czekać kilkadziesiąt lat.

Poznańska szkoła rewaloryzacji zieleni

Mieszkańcy wiedzą, że „rewaloryzacja” zieleni wiąże się z wycinką i nasadzeniami kompensacyjnymi gdzieś hen daleko. Widzą, że przy ul. Głogowskiej, Starołęce, Parku Wieniawskim czy przy ul. Ratajczaka albo nie pojawi się nic, albo namiastka zieleni wysokiej, na której wzrost trzeba czekać kilkanaście-kilkadziesiąt lat. Miasto może sadzić drzewa i krzewy w donicach nawet w wąskich, śródmiejskich ulicach i można to uznać za kompromis – ale tego nie robi, gdyż jest to drogie i wymaga pielęgnacji. Dlatego mieszkańcy tak nie lubią „rewaloryzacji” zieleni po poznańsku.


Dołącz do nas na FacebookuTwitterze, Wykopie i Instagramie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: