Patologie rynku wypożyczalni hulajnóg na przykładzie Bird

Poznań hulajnogi Bird Lime hulajszering transport

W 2018 roku państwo polskie i miasta pozwoliły na niekontrolowany rozwój rynku hulajszeringu – wypożyczalni hulajnóg elektrycznych. Rozwój rynku bez regulacji może prowadzić do patologii, które omówimy na przykładzie Bird – operatora, który pod koniec lipca wystartował w Poznaniu.

Jako pierwszy w stolicy Pyrlandii wystartował Lime – na przełomie 2018 i 2019 roku.

Kto to jest ten Bird? Jaką zawieramy umowę?

Problemem pierwszych „operatorów” hulajszeringu był absolutny brak umocowania w Polsce. Użytkownicy zawierali umowy z firmami ze Stanów Zjednoczonych lub np. z wyspy Man. Teraz to się zmieniło, ale nadal struktura jednego operatora hulajnóg jest bardziej skomplikowana niż np. operatora carsharingu czy bikesharingu (rowerów miejskich).

W przypadku Bird musimy zaakceptować:

  • warunki świadczenia usług ze spółką Bird Rides Europe BV zarejestrowaną w Holandii. Warunki obejmują uzyskanie licencji na dostęp do aplikacji mobilnej (w taki sposób wypożyczymy hulajnogę). Choć umowę zawieramy z Bird Rides Europe BV, to jej warunki mają zastosowanie także do Bird Rides, Inc. – operatora witryn internetowych zarejestrowanego w zawsze pogodnej Santa Monice w Kalifornii (USA),
  • umowę najmu ze spółką Bird Poland Rides Sp. z o.o. (należy do Bird Rides Europe BV) zarejestrowaną w Warszawie. Prezesem jest Patrick Studener, a kapitał zakładowy wynosi 5 000 zł (wymagane minimum),
  • politykę prywatności, tym razem z firmą Bird Rides, Inc. Administratorem danych osobowych jest dobrze znana Bird Rides Europe B.V. z Holandii.

Na starcie zatem zawieramy 3 umowy z trzema firmami z jednej grupy kapitałowej. Porównując do rowerów miejskich – tam zawieramy umowę z wyłącznie jedną, polską spółką NB Poznań sp. z o.o.

Co znajduje się w umowach? Aplikacja może sporo

Niżej zamieszczone cytaty z regulaminów pochodzą według stanu z 1 sierpnia 2019 roku.

O ile warunki świadczenia usług nie zawierają ciekawostek, to pozostałe dokumenty już tak. Akceptując politykę prywatności, zgadzamy się między innymi na:

  • profilowanie przy pomocy danych firm zewnętrznych („Możemy również zbierać informacje o Panu/Pani, które możemy otrzymać od partnerów biznesowych, marketerów, analityków i z innych źródeł, umożliwiające nam weryfikację i aktualizację informacji zawartych w naszej dokumentacji i lepsze dostosowywanie Usług do Pana/Pani potrzeb”),
  • odpytywanie biur informacji kredytowej o nas („Możemy również zbierać informacje od biur informacji kredytowej w celu określenia Pana/Pani zdolności kredytowej, punktacji kredytowej i wykorzystania kredytu, zgodnie z i w zakresie dozwolonym przez obowiązujące przepisy prawa”),
  • udostępnianie swoich danych spółkom zależnym Bird (to akurat nic zaskakującego, patrząc na to, że zawarliśmy umowy z trzema firmami),
  • udostępnianie swoich danych firmom zewnętrznym w celach promocji („Możemy udostępniać Pana/Pani dane partnerom biznesowym, którzy wspólnie z nami sponsorują wydarzenia, okresowo; jeśli wymaga tego obowiązujące prawo, uzyskamy Pana/Pani wcześniejszą zgodę”),

oraz na budzące mniej emocji przetwarzanie danych w celu realizacji usługi wypożyczenia.

Natomiast zgoda na umowę najmu hulajnóg obejmuje – poza samym najmem – między innymi udzielenie licencji na wykorzystywanie wizerunku i podobizny oraz głosu. Serio! Nie musimy wydawać żadnej dodatkowej zgody na takie działanie. Nie trzeba chyba dodawać, że operatorzy rowerów miejskich czy carsharingu nie wykorzystują swoich klientów w taki sposób.

  • udziela Pan/Pani pełnej i bezwarunkowej zgody na użytkowanie przez spółkę Bird (…), w dowolnym czasie i okresowo, bez ograniczeń, Pana/Pani wizerunku i głosu na fotografiach, filmach i innych nagraniach związanych z korzystaniem przez Pana/Panią z Usług spółki Bird, we wszystkich witrynach internetowych i wszystkich materiałach prasowych, promocyjnych, reklamowych i w komunikatach medialnych oraz w innych celach handlowych (…), na całym świecie i bez ograniczeń czasowych czy geograficznych;
  • przyznaje Pan/Pani spółce Bird i jej jednostkom stowarzyszonym, następcom prawnym i cesjonariuszom prawo do zdjęć, filmowania i innej rejestracji Pana/Pani wizerunku i głosu w związku z korzystaniem przez Pana/Panią z Usług spółki Bird, w dowolnym czasie i okresowo;
  • zrzeka się Pan/Pani i zwalnia z odpowiedzialności wszystkie Osoby zwolnione z odpowiedzialności z tytułu wszystkich Roszczeń (zdefiniowanych poniżej w punkcie 15), które przysługują Panu/Pani lub mogą Panu/Pani przysługiwać w związku z pomówieniem, zniesławieniem, naruszeniem prywatności, prawem do wizerunku, naruszeniem praw autorskich lub naruszeniem jakiegokolwiek prawa przyznanego przez Pana/Panią w niniejszym akapicie.

Ponadto umowy nie zawierają tak oczywistej rzeczy, jak… ceny wypożyczenia hulajnogi (co ciekawe – są tylko kary za nieprzestrzeganie zasad wypożyczenia 😄 ). Zamiast tego odwołują się do „aplikacji Bird”. W której ceny mogą być zmienione w dowolnym momencie i natychmiast. Tak samo dowolnie wygląda prawo do kształtowania stref użytkowania hulajnóg. „Aplikacja mobilna” czy strona internetowa nie są trwałym nośnikiem w myśl Ustawy o prawach konsumenta. Dlaczego? Uniemożliwiają odtworzenie informacji w niezmienionej postaci – bez ingerencji podmiotu, który był ich twórcą.

Aplikacja Bird Android ekran główny hulajszering
Ekran główny aplikacji Bird w wersji na system Android

Zasady wypożyczenia i jazdy

Kwestią ciągle podnoszoną w dyskusjach jest niejasny dla niektórych osób status elektrycznych hulajnóg. Czy można nimi jechać po jezdni? Po chodniku? Po drogach rowerowych? Prawo jest w tej kwestii dosyć jasne – osoba korzystająca z elektrycznej hulajnogi jest pieszym. W związku z tym może poruszać się wyłącznie po drogach pieszych – chodnikach, deptakach itd. podobnie jak rolkarze czy wrotkarze. Nie jest to jednak bezpieczne. Hulajnogą nie można jeździć drogami dla rowerów, kontrapasami czy zgodnie z zasadami kontraruchu rowerowego – hulajnoga nie jest rowerem. Fakt nieuregulowania tej kwestii przez ustawodawcę jest przykrym dowodem nieskuteczności w reakcji na nowe trendy w gospodarce.

Bird, podobnie jak inni „operatorzy”, sugeruje jazdę po drogach rowerowych i zabrania jazdy chodnikami. To oczywista sprzeczność wynikająca z bezrefleksyjnego przepisania zasad panujących w innych krajach. Aplikacja poza tym informuje, że „przepisy lokalne” wymuszają posiadanie licencji kierowcy (prawa jazdy) – choć umowy, które wiążą użytkownika, tego nie nakazują. Na 100% trzeba skończyć 18 lat. Bird zaleca jazdę w kasku, ale jej nie wymaga.

Bird hulajnogi Lime Poznań przepisy lokalne
„Przepisy lokalne” bez pokrycia zarówno w polskim prawie, jak i w umowach zawieranych z Bird

Z hulajszeringu mogą korzystać osoby o wadze do 100 kg. Cięższe niestety nie pojeżdżą. Użytkownik przed każdym wypożyczeniem musi przeprowadzić kontrolę bezpieczeństwa swojego sprzętu polegającą na sprawdzeniu:

  • wycentrowania kół;
  • bezpiecznego działania wszystkich hamulców i świateł;
  • dobrego stanu ramy;
  • wystarczającego poziomu naładowania akumulatora;
  • wszelkich oznak uszkodzenia, nietypowego lub nadmiernego zużycia, lub innych widocznych i oczywistych problemów/prac konserwacyjnych.

Użytkownik zgadza się nie jeździć w przypadku zauważalnych problemów i natychmiast poinformować dział obsługi klienta celem powiadomienia spółki Bird o wszelkich problemach.

Pierwsze chwile systemu Lime w Poznaniu wiązały się z szeregiem niedogodności i potknięć. Część z nich występuje do dziś.

Praca bez umowy o pracę

Bird oferuje ponadto możliwość zarobku: doładowywania akumulatorów hulajnóg. Doładowywaczem może zostać każdy pełnoletni i chętny do przestrzegania zapisów umowy.

Zapytacie pewnie: jakiej umowy? O pracę? Zlecenie? Nie – umowy o świadczenie usług. Bird Poland Rides Sp. z o.o. we wstępie informuje, że jej relacja z doładowywaczem ma charakter biznesowy (B2B). Czyli narzuca na „pracowniku” prowadzenie działalności gospodarczej. Bird nie oferuje zatrudnienia na normalnym etacie czy nawet na umowach cywilnoprawnych. W dodatku umowa nie zawiera informacji o zarobkach. Te otrzymuje się w załącznikach.

Bird doładowywanie umowa o pracę zatrudnienie
Bird Poland Rides Sp. z o.o. nie zatrudnia doładowywaczy – wymusza założenie działalności gospodarczej

Relacja B2B oznacza, że „pracownik” nie ma prawa do urlopu czy przebywania na zwolnieniu lekarskim. Choćby wykonywał swoje obowiązki przez kilka lat – nie ma prawa do choćby dnia urlopu czy zwolnienia. Jeżeli nie będzie pracował, nie dostanie zapłaty. Umowa skonstruowana jest na zasadzie: wszystkie koszty i problemy są po stronie kontrahenta, pieniądze ma Bird do swojej dyspozycji i wypłaci je, jeśli „pracownik” spełni określone warunki.

Umowa Bird brak składek
Brak składek, maksimum odpowiedzialności

Na zatrudnienie w ramach umów cywilnoprawnych (np. umowy zlecenie) można liczyć tylko u tzw. partnerów – firm rozliczeniowych. Zatrudniają one doładowywaczy w zamian za opłatę rozliczeniową (kilkadziesiąt złotych miesięcznie).

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że efektywne opodatkowanie w Polsce nie jest na tle Europy ani wysokie, ani niskie. Nasz kraj wyróżnia się natomiast regresją podatkową. Biedniejsi są bardziej obciążeni niż bogaci, w dodatku występuje zjawisko „zatrudnienia” w ramach działalności gospodarczej. Ten typ „pracy” wykazuje tym mniejsze opodatkowanie, im wyższy dochód, co dodatkowo wzmacnia regresywność polskiego systemu podatkowego. Dlatego w przypadku osób zarabiających mało (doładowywacze realnie otrzymują w okolicach najniższej krajowej) tak popularne jest zatrudnianie na „śmieciówkach” (umowach zlecenie, o dzieło) i B2B. Więcej na ten temat przeczytasz w raporcie ekonomisty Jakuba Sawulskiego „Kogo obciążają podatki w Polsce?„.

Co z tym prądem?

Kolejną, bardzo rzadko poruszaną kwestią jest… prąd. W końcu wyczerpane akumulatory muszą skądś pobrać energię. Doładowywacz musi podłączyć akumulatory przy użyciu wydanych przez Bird ładowarek.

Informacja o prądzie Bird taryfa gospodarcza
Informacja o prądzie

W przypadku początkującego „pracownika” dobrym pomysłem może okazać się doładowywanie baterii w swoim domu. Ta decyzja może słono kosztować. Jak już wspomnieliśmy, Bird ( i inni „operatorzy” hulajszeringu) wymaga współpracy na zasadach działalności gospodarczej. Sprzedawcy prądu mówią wprost: gospodarstwa domowe mogą korzystać z taryfy G, małe firmy muszą wystąpić o warunki przyłączenia dla taryfy C.

Prąd z taryfy dla przedsiębiorstw jest oczywiście droższy, niż dla gospodarstw domowych – o kilkanaście procent. Ponadto zapłacić trzeba za wydanie warunków przyłączenia dla nowej taryfy. Jeżeli zechcemy osobnego licznika gospodarczego, musimy się liczyć z dodatkowymi, jednorazowymi kosztami, nawet rzędu kilku tysięcy złotych. Dlatego część doładowywaczy ryzykuje korzystaniem z taryfy G – przy zarobkach na poziomie najniższej krajowej, jednorazowy koszt wymiany liczników i przyłączenia może się zwrócić po bardzo długim czasie.

Jedna z firm rozliczeniowych wskazuje, że akumulatory można ładować w mieszkaniu. Bezrefleksyjne przyjęcie tych słów może słono kosztować
Jedna z firm rozliczeniowych wskazuje, że akumulatory można ładować w mieszkaniu. Bezrefleksyjne przyjęcie tych słów może słono kosztować. Poza tym w jaki sposób elektryk ma zatwierdzić miejsce będące pokojem w mieszkaniu lub garażem?

Jeżeli zostaną przyłapani na podłączeniu do taryfy domowej, mogą z kolei otrzymać karę umowną i obowiązkowe przyłączenie do strefy C.

Obowiązki względem miasta

Każde miasto (a właściwie zarządca drogi) ma prawo wymagać od podmiotu prywatnego zezwolenia na zajęcie pasa drogowego. Takie zezwolenie dotyczy m.in. umieszczania w pasie drogowym urządzeń infrastruktury technicznej niezwiązanych z potrzebami zarządzania drogami lub potrzebami ruchu drogowego. Zajmowanie drogi w taki sposób jest płatne i reguluje je art. 40 Ustawy o drogach publicznych.

Ponieważ polskie miasta zasypały byle jak ustawione hulajnogi, istotnym problemem stało się zagracanie chodników. Z możliwości egzekwowania zajęcia pasa drogowego skorzystano w Warszawie w stosunku do firmy Lime. Po skargach mieszkańców na elektryczne hulajnogi porzucane na chodnikach drogowcy zaczęli je… usuwać.

Firma Lime zgłosiła się do warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich po odbiór hulajnóg. Miasto nie wydało ich, gdyż Lime nie było w stanie potwierdzić własności sprzętu. Warszawscy drogowcy do maja uzbierali 500 hulajnóg!

Reakcja ZDM Poznań

Poznański Zarząd Dróg Miejskich nie uporządkował w powyższy sposób anarchii hulajnogowej. Zdecydowano się na… współpracę. Agata Kaniewska z ZDM-u w maju 2019 roku wspominała, że przygotowywany jest wzór dokumentu, które określać będzie obowiązki operatora związane z wykorzystaniem miejskiej przestrzeni.

Do tej pory (stan na 1 sierpnia 2019) nie udało się stworzyć tego dokumentu. ZDM chciałby go w przyszłości podpisać ze wszystkimi operatorami hulajnóg w Poznaniu. Ponadto dowiedzieliśmy się, że żadna z firm powiązanych z Bird nie występowała o zgodę na zajęcie pasa drogowego.

Dokument określający obowiązki operatora związane z wykorzystaniem miejskiej przestrzeni jest w końcowej fazie uzgodnień. ZDM, jako zarządca dróg, z jednej strony oczekuje na zakończenie prac legislacyjnych w Ministerstwie Infrastruktury, zmierzających do zmiany przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym w zakresie sklasyfikowani hulajnóg jako pojazdów, a z drugiej prowadzi rozmowy z operatorami, którzy już działają w Poznaniu oraz takimi, którzy zamierzają tutaj dopiero rozpocząć swoją działalność. Omawiamy z firmami problemy zgłaszane przez mieszkańców i oczekiwania miasta w zakresie wykorzystania miejskiej przestrzeni. Dokument, o którym mowa powyżej, planujemy podpisać ze wszystkimi operatorami hulajnóg działającymi w Poznaniu.

Agata Kaniewska, Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu

Podsumowanie

Ekonomia współdzielenia brzmi pięknie w teorii… ale rozbija się o realia rynkowe. Czy można mówić o „współdzieleniu”, jeżeli operator zyskuje szerokie prawa do wizerunku użytkowników? Jeżeli nie obowiązuje go prawo o ruchu drogowym? Jeżeli może wystawić na miasto kilkaset hulajnóg bez konsekwencji (a spróbuj okleić miasto setką plakatów)? Jeżeli „zatrudnia” normalnych pracowników poprzez wymaganie działalności gospodarczej? A ci pracownicy – aby „biznes” się spinał – decydują się na korzystanie z tańszych domowych taryf prądu, na czym tracimy my wszyscy?

W czasach, w których startupy potrafią w krótkim stanie rozprzestrzenić się na dużym obszarze Polski czy Europy, państwa i miasta okazują słabość. Nie potrafią wyznaczać ram współpracy w kolejnych gałęziach gospodarki. Wytwarzają w ten sposób nierównowagę na rzekomo równym dla wszystkich wolnym rynku. Także dziś aktualne jest stwierdzenie opisujące takie realia: prywatyzacja zysków, nacjonalizacja strat.

Czytaj także:

Historyczne nawierzchnie dziedzictwem Poznania – jak je chronić?

Od kilku lat nowe centra handlowe w Poznaniu nie powstają. Ma to związek m.in. ze znacznym przesyceniem rynku. Czy ma to wpływ na już istniejące obiekty? Dzisiaj przyjrzymy się sytuacji w Galerii Malta.


Dołącz do nas na FacebookuTwitterze, Wykopie i Instagramie

3 thoughts on “Patologie rynku wypożyczalni hulajnóg na przykładzie Bird

  1. „Prawo jest w tej kwestii dosyć jasne – osoba korzystająca z elektrycznej hulajnogi jest pieszym. ”
    Haha i znowu ta niczym sensownym nie poparta bzdura. Czy mogę poprosić o jakąkolwiek podstawę prawną?

    1. Dziękuję za komentarz, to faktycznie pewne uproszczenie.
      Hulajnoga elektryczna oferowana w hulajszeringu nie może być uznana na gruncie Prawa o ruchu drogowym i rozporządzenia w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia ani za rower (art. 2), ani za motorower (brak tablicy rejestracyjnej, lusterka wstecznego, dwóch niezależnych hamulców).
      Można spróbować uznać hulajnogę elektryczną za pojazd wolnobieżny (przy założeniu, że dany pojazd spełnia wymogi art. 66 ustawy Prawo o ruchu drogowym). Są dwa problemy. Po pierwsze, operator systemu hulajszeringu musi zawszeć umowę ubezpieczenia OC. Po drugie, pojazd wolnobieżny musi być zgodny z art. 46 rozporządzenia w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia. A w oczywisty sposób hulajnoga nie jest zgodna z tym rozporządzeniem (gdyż „pojazd wolnobieżny” jest rozumiany bardziej jako pojazd rolniczy lub do wykonywania określonej pracy).

      Z tego względu hulajnóg elektrycznych nie uznaje się za pojazdy (tak więc ich użytkownicy są pieszymi), ewentualnie uznaje się za nie wiadomo co.

  2. Dziękuję za odpowiedź, ale naciągane to. Trudno zgodzić się z teorią, że brak lusterek czy niezarejestrowanie pojazdu czyni z jego użytkownika pieszego. A tutaj ustawowa definicja motoroweru (a tym bardziej pojazdu) jest spełniona, brakuje natomiast określonego rozporządzeniem wyposażenia. Pokrętna i niebezpieczna interpretacja – kolejna patologia do listy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: