Hejt nie tylko polityczny – dyskusje o Poznaniu

Poznań hejt dyskusja pedalarze oszołomy

Tragiczna śmierć Pawła Adamowicza (prezydenta Gdańska) dla wielu osób jest okazją do zastanowienia się nad poziomem debaty publicznej. Politycy, dziennikarze, publicyści i zwykli ludzie mówią o konieczności pojednania i wygaszenia politycznego hejtu. Ale czy bezpodstawna krytyka ubrana w słownictwo niskich lotów i hejt nie szerzy się wszędzie, nie tylko w polityce?

Zachęcam do zapoznania się z Projektem Centrum – przebudową ulic w centrum Poznania. Czas na Poznań jako pierwszy opublikował koncepcję dla tramwaju w ulicy Ratajczaka i dla pozostałych ulic.

UWAGA: Wszystkie przykłady wyrażeń obraźliwych i niestosownych zostały przytoczone na zasadach prawa cytatu. Czas na Poznań nie utożsamia się z tymi wypowiedziami, a przesłanie tekstu jest antyhejtowe. Czas na Poznań nawołuje do zaprzestania nienawiści do opisywanych grup.

Trudne dyskusje o mieście

W tym tekście zejdziemy do poziomu miast. W tekście poświęcę uwagę głównie różnym uczestnikom ruchu drogowego czy osobom dyskutującym o mieście.

Zaczniemy od góry, czyli od słów osób publicznych. Ile wystarczy, aby zacząć obrażać oponentów i ich oczerniać? Wystarczy… mówić o potrzebie budowy parkingów Park&Ride. Oddajmy głos Jackowi Barytzelowi, felietoniście i nauczycielowi akademickiemu. Poniższe treści zamieszczono na jego profilu na Twitterze.

„To sobie dojeżdżaj zbiorkomem jak lubisz. Ale niech mi żaden antysamochodowy bolszewik tego nie narzuca”

Troglodyci rządzący miastem zablokują Grójecką (zwężenie do 2 pasów…:/) … Kiedy ten terroryzm antysamochodowych ideologów się skończy?”

„Oderwanie od rzeczywistości przedstawicielki ruchów antymiejskich. Nie dość że siłą chcą zmusić do porzucenia samochodu na rzecz zbiorkomu, to jeszcze wpakować do najmniej wygodnego środka komunikacji zbiorowej czyli autobusów 🙂 niezły kabaret robią ci totalitarni ideolodzy :)”

No dobra, to jest Twitter. Może media tradycyjne nie pozwalają na takie słownictwo? Zajrzyjmy do tekstu Łukasza Warzechy (publicysty) „Miasto: kierowcom wstęp wzbroniony”. Opublikowała go Rzeczpospolita, jeden z ogólnopolskich dzienników.

„Ten antysamochodowy obłęd nosi znamiona ideologicznej krucjaty, ale też wątpliwe są jego efekty praktyczne”

„Dlaczego lewica nie znosi indywidualnego transportu samochodowego?”

Komentarze użytkowników

Te i inne słowa używane przez osoby publiczne przenikają do języka debaty. Nie powinno zatem dziwić to, że także zwykli ludzie korzystają z pogardliwych i krzywdzących określeń. W tym przypadku puszczają (niemalże) wszelkie hamulce. W 2018 roku głośno były opisywane komentarze pod artykułem o wypadku z udziałem rowerzysty. Artykuł opublikowano na jednym z poznańskich portali.

rowery spór hejt poznań
Rowerzyści w opinii publicznej są stawiani jako grupa będąca osią miejskich sporów

„Po ch*** się tam pchał pe****kim rowerem?”

„Większość pe*****ych ch** nie zna przepisów. Wiedzą tylko, jak założyć obcisłe leginsy

„A czy gdyby pod jadącą betoniarkę pies wbiegł też byście pisali o tym artykuł??? Odechciewa się wchodzić na tę stronę…. Kogo obchodzi jakiś pe****rz?”

j***ć tych co sie prują do rowerzystów pe**** j***ć was szm*ty do mordy żal d**ę ściska ze nie macie rowera czy jeździć nie umiecie k***y

A JACEK ZAMIAST ZAJĄĆ SIĘ MĘŻEM TO DROGI ROWEROWE BUDUJE CH** JEBANY. JACKU POŚWIĘĆ WIECEJ CZASU NA LIZANI…” (powyższy komentarz opisuje Jacka Jaśkowiaka, prezydenta Poznania)

Część z powyższych komentarzy usunięto m.in. po interwencji stowarzyszenia Rowerowy Poznań w redakcji.

Zajrzyjmy do innego tekstu. Internauci robią zdjęcia nieprawidłowo parkujących samochodów oraz publikują je. Jedna z osób przyłapana na takim parkowaniu broniła się następującymi słowami: „Co za chorzy ludzie robią te zdjęcia?”. Oddajmy głos komentatorom:

„Gdyby peda****y mieli tablice rejestracyjne, to też można by porobić im zdjęcia”

„Znam to z Berlina tam rowerzyści też są największymi mendami tutaj tez to plugastwo przypełzło . Dzisiaj na tym zje…banej Kaponierze podziwiałem pas dla tych śmi**i na którym by się TIR spokojnie zmieścił i oczywiście żadnego gn**a na rowerze

Jakie emocje wygeneruje przebudowa ulicy Jackowskiego? Czy pojawi się hejt?

Poznań nielegalne parkowanie Straż Miejska ulica Grobla
Parkowanie w Poznaniu to temat wywołujący gorącą „dyskusję”

„I bardzo dobrze! 🙂 🙂 Mieszkańcy Jeżyc się cieszą i dziękują. Naprawdę te ulice są dla nas, a nie przyjezdnych PZ-ow, które ze swoich kartonowych szeregówcow muszą przyjechać do miasta swoimi starymi samochodami!” (PZ czy też pezet to określenie mieszkańca powiatu poznańskiego – czasami używane pogardliwie)

„Czy PZ, to skrót od Poznań Zad**ie?

„Wystarczy pogonić psiarzy i ich osr**e kundle, a ulica już będzie inna. Albo zagonić do szorowania trotuaru, tak żeby się błyszczał”

„To sa klimaty tamtego fyrtla Jeżyc od zawsze tzn Jackowskiego, Szamarzewskiego Wawrzyniaka no Staszica -story A rowerzystę w *** i po krzyku toz to Jeżyce i niech się naucza ped*** że te rejony się omija” (w momencie sprawdzania komentarz miał 12 „łapek w górę” i 4 „łapki w dół”)

„na terenie zajezdni powinien powstać wielopoziomowy parking i wówczas tęczowy wódz mógłby sobie robić ścieżki rowerowe (drogi dla rowerów wykorzystane jako narzędzie polaryzujące opinię publiczną – przyp.), ale widocznie myślenie nie jest mocną stroną tego zakutego łba

Czytaj też: Poznań, Kraków i inne miasta nie chcą zakazać odwożenia dzieci do szkół

Skąd się bierze hejt w miastach? Komentarz

„Co było pierwsze: jajko, czy kura?” – to pytanie stanowi doskonałą ilustrację tematów trudnych. Jak określić, skąd się wziął tak niski język debaty w Poznaniu? Powrócę tutaj na chwilę do zamachu na Pawła Adamowicza. Tam politycy, dziennikarze, publicyści czy zwykli ludzie namawiają do porzucenia sporów i zgody. Czasami można odnieść wrażenie, że przez niektórych przemawia dążenie do stworzenia jakiejś utopijnej wspólnoty myśli. Gdzie nie można czegoś skrytykować w normalnych słowach, ponieważ wywołuje to natychmiastowe oskarżenia o rozbijanie wspólnoty i uprawianie hejtingu.

Zgoda wykluczająca innych

Sęk w tym, że to właśnie tak ostre rozumienie wspólnoty uniemożliwia nam zgodę. Polaryzacja opinii (co ważne – nie tylko ta faktyczna, ale także wyimaginowana) sprawia, że zgodę zaczyna się traktować jako pełne ustąpienie. Zgoda w Polsce wyklucza tych, którzy mają po prostu inny pomysł na kraj. Nie muszą być zdrajcami, mordercami – takie określenia błyskawicznie przylgną do nich, jeżeli tylko ośmielą się zaproponować inny punkt widzenia.

I tak też jest w Poznaniu oraz innych dużych miastach. Polityka miejska zdaje się być szczególnie podatna na wyżej opisane zjawisko. Ośmielisz się dostrzec, że na ruch drogowy składają się nie tylko kierowcy, ale także rowerzyści i piesi? Możesz się stać totalitarnym ideologiem. Zwrócisz uwagę na to, że z ulic korzystają nie tylko ich mieszkańcy? Przy odrobinie szczęścia zostaniesz nazwany „pezetem„.

Czytaj też: Jak rozwiązać problem parkowania w centrum Poznania?

Istnieją dwa rodzaje zgody (w świecie transportu w Poznaniu). Zgoda na miasto prosamochodowe i zgoda na miasto, w którym wszyscy chodzą pieszo, jeżdżą transportem zbiorowym czy rowerami. Moim zdaniem ta druga zgoda jest dosyć wyimaginowana. Nie ma w Poznaniu organizacji społecznej poważnie walczącej o taki model miasta. W duopolu nawet jeżeli nie ma przeciwstawnej opcji i wizji, to może zostać ona wymyślona. Na szczęście na pewno istnieją fakty. Opracowania, statystyki. Doświadczenia innych miast. To one powinny być podstawą. Tymczasem podstawą bywa teraz „mania budowania ścieżek rowerowych” czy „mania autostrad śródmiejskich„. Więcej merytoryki, mniej ostrego języka.

W tym miejscu polecam serię opracowań dot. ilości osób korzystających z promocji biletowych podczas Dnia bez samochodu

Dlatego – na poziomie krajowym – czytamy później o PiS-ie, który już za chwilę ma wprowadzić pełną dyktaturę. I o lewicy, która po uznaniu związków partnerskich także wśród osób „LGBTQW**TY” (pozdrawiam Martę Smolańską, dziennikarkę używającą takiego określenia!) zawalczy o prawa pedofilów i swobodę abortowania płodów nawet w 30 tygodniu ciąży.

Tak, pani Marta też dzisiaj apeluję o zgodę. Też ma nastrój koncyliacyjny, wspólnotowy i ostro reaguje na rozbijanie tej wspólnoty.

A Ty? Zastanów się, czy sam nie ulegasz takim emocjom i wyrażeniom. Czy na pewno nie reagujesz agresją na kogoś, kto „niszczy zgodę” (czyli śmiał się nie zgodzić z Twoim przepisem na miasto, ma inne zdanie i kulturalnie je wyraża)?

UWAGA: Wszystkie przykłady wyrażeń obraźliwych i niestosownych zostały przytoczone na zasadach prawa cytatu. Czas na Poznań nie utożsamia się z tymi wypowiedziami, a przesłanie tekstu jest antyhejtowe. Czas na Poznań nawołuje do zaprzestania nienawiści do opisywanych grup.


Dołącz do nas na FacebookuTwitterzeWykopie i Instagramie

2 thoughts on “Hejt nie tylko polityczny – dyskusje o Poznaniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: